Aaaał…Di Polska dało ciała na całej linii, ale oceniający ten incydent eksperci zapominają, że „dawanie ciała” może być zamierzone i jeszcze można z tego czerpać wymierne korzyści…

Audi Polska ustawiło auto przed Pomnikiem Powstania Warszawskiego i pochwaliło się tym na FB

Tak, uważam, że eksperci i użytkownicy social media dają się podpuszczać takim generowanym… gafom. Wg mnie to żadna wtopa junior content managera, czy innego człowieka, którego stanowisko brzmi, jakby dopiero co przyleciał z nieznanej nam planety. Rzecz w tym – i o tym mówiłem na minionej konferencji Polskie Stowarzyszenie Public Relations – że marzeniem niektórych brand managerów jest… B O J K O T.

W dzisiejszych czasach to on generuje wzmianki przekładające się na wyższe zainteresowanie marką. A zainteresowanie to jest kwestią umowną; jednego oburzy Audi zaparkowane przed pomnikiem – drugi to będzie miał gdzieś. Jakiś zaawansowany (żeby nie nazwać „fanatyczny” patriota) wygrzeje temat niemieckiego auta parkującego dla katalogowej fotki przed pomnikiem Powstańców – ktoś inny uzna to za oddaniem im hołdu. Co człowiek to opinia, ale zastanówmy się nad efektem, bo ten jest tak samo uniwersalny jak „dawanie ciała” – ważne, by mówili.

I to się nie zmienia od dekad, od wieków, od stuleci.

I nie zmieni się, bo taka jest ludzka natura. Zrozumienie tego faktu ułatwi nam omijanie współczesnych „kontrolowanych gaf” i co najważniejsze: ograniczy nadmierne ekscytowanie się nimi, jakby były czymś zaskakującym. Ostudźmy emocje, a osoby wpadające na takie pomysły przestaną z nich korzystać, bo dotrze do nich, że to zwyczajnie NIE DZIAŁA.

Lata temu stworzyłem hasha: #BojkotPromuje i z przykrością podpinam przypadek Audi Polska pod niego.

Tutaj dużą rolę w budowaniu możliwej świadomości zjawiska powinny grać takie portale jak PRoto, Press, czy Wirtualnemedia.pl, bo trochę za dużo miejsca poświęca się na zdziwienie tym, co może być zaplanowane, by owym zdziwieniem promować całość z wkalkulowanym w akcję słowem „przepraszam”.

Pomyślisz sobie Czytelniku, że „nie można być tak głupim, by wpaść na coś takiego” – otóż: można. Co nie znaczy, że ktoś był tak durny; może był bardzo sprytny i realizuje swój cel. Bo ten ktoś być może pod koniec roku wyśle do centrali dane (przetłumaczone na j. niemiecki, choć liczb nie trzeba tłumaczyć…) z gigantycznym pikiem przed samymi wakacjami i jeszcze dostanie za to premię. Przecież nikt w bazie nie będzie zastanawiał się, jakim kosztem został wygenerowany ten wzrost… Od martwienia się jest PR i do tej funkcji została zepchnięta jego rola.

Mikołaj

PS