Dziennikarze-histerycy sympatyzujący ze starą władzą (czyt. Platformą Obywatelską głownie) od dawna głoszą, że Kaczyński ma zapędy dyktatorskie. Nie zgadzam się z tym. Prorocy zapominają o fundamentach całego układu i najbardziej o prostej konstrukcji mentalności i moralności Kaczyńskiego. Ewidentnie dziennikarze występujący przeciw Prawu i Sprawiedliwości są w panice i tracą czujność. To duży błąd i zaprzeczenie idei warsztatu dziennikarskiego, bo dziennikarz ma dostrzegać to, czego nie dostrzegają odbiorcy.

W swoim kolejnym krytycznym felietonie o obozie rządzącym pt. „Pisokracja” Jacek Żakowski obwieszcza, że za rok Jarosław Kaczyński zostanie polskim dyktatorem. Wg mnie to absurd, choć Żakowski ułożył nawet scenariusz, w którym tłumaczy jak dojdzie do realizacji zakładanej przez niego tezy. Lud „anty PiS” udostępnia ten tekst jak szalony, w panice, atakując na Fejsie znajomych otwarcie deklarujących poparcie dla PiS. Piszą: i co teraz? – A ja spokojnie odpowiadam: nic. Bo jestem pewny, że Fejs za rok przypomni mi ten tekst i będę mógł z czystym sumieniem napisać: i co Panie Żakowski – a nie mówiłem? – Choć poparcia dla PiS nigdy nie deklarowałem i nie mam zamiaru. Nie jestem też za wszelką cenę przeciwnikiem PiS. 

Kim jest Jarosław Kaczyński i czego chce dla Polaków?

Zanim napiszę o (nie)możliwej dyktaturze prezesa PiS należy przybliżyć nieco jego sylwetkę i wartości, które wyznaje. Jarosław Kaczyński to wielki strateg polityczny. Pod jego przewodnictwem PiS (od)zyskała pełnię władzy w jednym z największych państw Europy, w strategicznym dla niej okresie. Wybory po wyborach PiS osiągnęło cele. Co ważne: JK to aktualnie jedyny aktywny i w pełni zaangażowany politycznie polski strateg, ale… W sędziwym wieku. To tłumaczy tempo zmian – Kaczyński chce „naprawić” kraj i zobaczyć najwięcej, ile może – póki może. W przeciwieństwie do innych – lepszych lub gorszych – strategów Kaczyński działa. A co w ostatnim czasie, by „bronić demokracji” zrobili byli Ci, którzy powinni robić teraz najwięcej, czyli byli prezydenci: Wałęsa, Kwaśniewski i Komorowski? Tutaj aż ciśnie się na usta „krowa, która dużo ryczy…”

Co ważne: Kaczyński jest misyjny, chce dobra Polaków, głownie polskich rodzin. Jest wierzący i praktykujący. Rzecz w tym, że wiara sprawia, iż „dobro” każdy interpretuje po swojemu… I naturalnie definicja „dobra” u religijnego wyznawcy (co gorsza: u fanatyka) kłoci się z definicją tego samego u specjalisty, np. naukowca, matematyka, itd. Nie ma już sporów na świecie o jego początek; naukowcy dawno temu porzucili perswadowanie Kościołowi historii świata i jej przebiegu na podstawie znalezisk np. kości dinozaurów lub szczątków pierwszych ludzi. Również perswadowanie z użyciem dowodów wskazujących na to, że człowiek pochodzi jednak (!) od małpy – a nie od Boga – nie miało sensu. Budziło spory i narażało na reperkusje. Po prostu naukowcy i inni racjonaliści zajmują jedne tereny – wierni drugie. I życie się toczy. Dwa obozy, które nie marnują czasu na wojny. 

Kaczyński jest fanatykiem religijnym, który w imię Boga i swojego wyznania (jedynego słusznego) jest w stanie skrzywdzić i poświecić niewiernych. Strata niewiernych jest jednym z motywów każdej religii; wystarczy sobie przypomnieć, co stało się ze ścigającymi lud Mojżesza, gdy morze się znów zamknęło… I Kaczyński uważa, że prowadzi lud na drugą stronę, na lepszy brzeg. Tam, gdzie po 8 latach katorgi za rządów PO-PSL czeka na Polaków świetlana przyszłość. Gdy lud Kaczyńskiego bezpiecznie przejdzie przez morze – wody znów się połączą topiąc niewiernych i wysyłając ich do piekła. 

„Jarosław Polskę zbaw” to człowiek, któremu jeden słuszny wariant był sączony do mózgu niczym ciecz przez kroplówkę do żył. A gdy żyły już nie wytrzymywały – zawsze znajdowano inne dojście. Ważne, by kluczowe składniki docierały. Bo ten człowiek nawet choćby chciał iść z duchem czasu, to nie może. Ma w umyśle religijną blokadę nakazującą mu „STOP! To: niemoralne, nieetyczne, nie wypada!” – Dlatego in vitro, aborcja i wszyscy wierzący w ich zasadność oraz skuteczność – to wrogowie. Kaczyńskiego, Kościoła, Boga i wyznawców PiS. 

Moralność Kaczyńskiego jest jego przekleństwem. On wie, że czasy są niezgodne z tą moralnością, że nauka obnażyła słabości jego wyznania osłabiając fundamenty wiary u wiernych. Więc teraz zostało tylko bronić swojego aż do śmierci. Tu wejdzie w grę typowy polski upór. Z tego słyniemy na całym świecie. I dlatego Kaczyński osiąga cele, bo jest świetny w upieraniu się i stawianiu na swoim. Do tego ma szereg fanatycznych wyznawców, dla których to on jest Bogiem – na zasadach analogicznych, mówiących dlaczego Kaczyński Boga słucha. Jeżeli wielki autorytet wiary – papież Franciszek – nie jest autorytetem dla wiernych w Polsce, a jest nim Kaczyński to mamy sprawę jasną. Dlaczego? Ano dlatego, że ostatnie badanie pokazało, że większość Polaków woli, aby Polska wyszła z UE, niż przyjęła uchodźców. Powyższe kłoci się z tym, o co wielokrotnie apeluje Franciszek, który głosi, że uchodźców trzeba miłować i pomagać im oferując wsparcie i dach nad głową. Z kolei Kaczyński twierdzi publicznie, że nie, bo „uchodźcy roznoszą pasożyty i pierwotniaki” i trzeba się ich wystrzegać. Kogo posłuchali Polacy? No właśnie. 

Z sondażu przeprowadzonego przez IBRiS dla „Polityki” wyłania się zaskakujący obraz polskiego społeczeństwa. Aż połowa ankietowanych zdecydowana jest porzucić Unię Europejską, jeśli miałoby to uchronić nasz kraj przed przyjęciem uchodźców. – Wprost

Do konkretów: dlaczego Kaczyński nie będzie dyktatorem i nawet tego nie chce?

Wróćmy jednak do rzekomej dyktatury Kaczyńskiego, którą straszy opozycja ustami swoich dziennikarzy. Wg mnie to dyktatura niemożliwa. Kaczyński zrobi co swoje i z funkcji prezesa PiS ustąpi. Na ten moment zabezpiecza teren i przygotowuje się do wycofania. Nie będzie rządził, jako dyktator, bo nie ma na tyle sił fizycznych i psychicznych. Gdy wreszcie PiS zdobędzie stolicę, a w samym jej centrum powstaną wielkie pomniki Lecha Kaczyńskiego i Pomnik Ofiar Katastrofy Smoleńskiej – Jarosław Kaczyński ustąpi. Te monumenty są jego celem, o czym mówił wielokrotnie, i co przypomniał na minionej miesięcznicy smoleńskiej. Ale praw natury nie oszuka – jest coraz starszy, energii ma mniej, umysł już nie ten. On nie chce być władcą absolutnym. On chce, by władzę absolutną w Polsce miało jego jedyne dziecko… Prawo i Sprawiedliwość. 

A przyszłość dziecka jest najważniejsza. 

Mikołaj Nowak

PS po tym, jak PiS wzięło Sąd Najwyższy opozycja mówi o „Zamachu Lipcowym”. Cieszy mnie jedynie, że po tylu latach obie strony znalazły wspólny mianownik. Szkoda tylko, że jest nim zamach.