Jarosław Kaczyński ma bardzo prostą, wręcz prostacką, ale skuteczną strategię. Jej cel to rozbudzenie respektu w stosunku do Polski w Eurolandzie i na świecie. Wg Kaczyńskiego rząd PO uczynił z naszego kraju plastyczną marionetkę, za której sznurki pociągają głównie Niemcy i USA. Lider PiS nigdy nie rozumiał istoty dyplomacji i w swoim wieku już tego fundamentalnego aspektu w XXI wieku nie zrozumie. Dlatego włącza strategię odstraszania. PiS robi wiele dymu, by zniechęcić innych do starć z nim, ingerowania w polski interes oraz imputowania rządowi co powinien, a co robi źle. Partia rządząca nie pierwszy raz ma gigantyczny problem z interpretacją słowa „wspólnota”.

Europejscy liderzy, którzy mają dość problemów przez uchodźców, zamachy terrorystyczne i drastycznie malejące poparcie dla ich elit – nie będą chcieli wchodzić w spory z rządem, który nie ma skrupułów, by niszczyć własnych rodaków. Spór na linii PIS vs. TUSK jest tego najlepszym dowodem. Kaczyński jest w stanie odstawić na bok honor narodowy (i każdy inny), jakim byłoby wsparcie rodaka na pozostawienie go na najważniejszym (!) w Europie stanowisku politycznym (lecz de facto jedynie technicznym…). Chodzi o to, by pokazać swoją nienawiść do Donalda Tuska. Lider PiS doskonale wie, że wystawiony przez polski rząd kontrkandydat (Saryusz-Wolski) nie ma najmniejszych szans, by zdmuchnąć fuchę Tuskowi sprzed nosa, ale nie o to chodzi. Gra toczy się o większą stawkę, jaką jest pokazanie, że NIE WARTO ZADZIERAĆ z Polską, bo jej rząd jest w stanie eliminować rodaków, a co dopiero z intruzami? To emocje na równi: „przyjdziemy po was” i „wiecie co z nim zrobić”. Polityczne chuligaństwo, które w czasach strachu, zaszczucia i prostych emocji przynosi (niestety) wymierne rezultaty.

Co dalej z Saryuszem? Skoro wyleciał z PO i Europejskiej Partii Ludowej tylko po to, by „odebrać” Tuskowi fuchę + dodatkowo poniesie katastrofalną porażkę wizerunkową? Spokoooooojnie… Na pewno PiS znajdzie dla niego coś doskonałego w kraju. Ta odwaga zostanie wynagrodzona.

Europejscy liderzy nie będą mieli głowy do toczenia bojów politycznych z rządem PiS. Dlatego będą schodzić mu z drogi. Kaczyński sprytnie wykorzystuje instynkt i gra prymitywnymi emocjami. Tak działał już w kampanii, w której PiS nie miał oporów, by zagrać trumnami po katastrofie smoleńskiej i ot tak PiS użyło tych drastycznych zdjęć w spotach (!) promocyjnych. Co gorsze – rzeczywistość pokazała, że to się opłaciło, więc już i tak rozpędzony pociąg jedzie jeszcze szybciej – kosząc bez litości wszystko, co staje mu na drodze.

To już wiele powiedziało o taktyce tej partii. Złośliwy (albo dosadny?) powie: po trupach do celu.
Wczoraj, w najnowszym spocie, PiS użyło hasła: „Jeden Donald wystarczy…” W tym samym spocie PiS włącza marketingową taktykę programowania umysłów i operuje hasłami twierdzącymi, że Tusk jest odpowiedzialny za zamachy terrorystyczne w Europie. Kaczyński znów sugeruje, że jego największy rywal ma krew na rękach. A elektorat PiS ten dramat kupi.

Tusk zapewne pozostanie na stanowisku, ale brak wsparcia polskiego rządu osłabi jego rangę, jako szefa Rady Europejskiej. Najpewniej będzie mu to latami wytykane w debatach publicznych i używane, jako żelazny, wręcz tytanowy kontrargument przeciw jego kompetencjom. Brak wsparcia rodaków to duży policzek dla Tuska. To również wiadro pomyj wylane na niego. A dla PiS i jego elektoratu to oczywista zemsta – wręcz rewanż za katastrofę smoleńską, za którą Kaczyński obwinia właśnie Tuska i jego ówczesny rząd.

Reasumując: fatalnie to wygląda, lecz PiSowi właśnie chodzi o to, żeby tak wyglądało. Stąd podgrzewanie atmosfery przez Waszczykowskiego w Brukseli i lokalnych polityków partii rządzącej w Polsce; Chodzą do mediów i mówią wyklepany na pamięć przekaz partyjny, który można streścić tak:

  • Tusk: be, fujka
  • Saryusz-Wolski: ok, superka.

Polska tak wstaje z kolan, że bez rozgrzewki biegnie maraton po to, by za chwilę jeździć na wózku inwalidzkim.

Mikołaj