Jak skutecznie walczyć z post-prawdą w Social Media?

Facebook wprowadzi we Francji (przed wyborami) specjalny system do walki z fake newsami, czyli po prostu post-prawdą. Do działań przeciw coraz bardziej popularnym dezinformacjom dołączają Twitter i Google. Wszystko dlatego, że Social Media od lat wykorzystywane są do propagandy i szerzenia dezinformacji, których skutki potrafią być katastrofalne. Boleśnie przekonał się o tym m.in. syryjski uchodźca, który zrobił selfie z Angelą Merkel. Hejterzy i trolle sieciowi wykorzystali zdjęcie do siania nienawiści w sieci przeciw imigrantom. Uchodźca stał się bohaterem wielu obrazków, na których został przedstawiany, jako poszukiwany za udział w zamachu terrorysta… Konsekwencje – w realu – mogły być fatalne. Samosąd, lincz – to tylko warianty. Więcej na ten temat…

Teraz system Facebooka ma umożliwić każdemu zgłoszenie treści fałszywej poprzez naciśnięcie czerwonej flagi przy niej. Wówczas (i tu ważna zmiana) MEDIA (!) informacje zweryfikują i wyślą do moderatorów FB – jeżeli informacja okaże się fałszywa to treść zostanie usunięta z serwisu, a usera rozpowszechniającego ją spotkają konsekwencje. Cieszy mnie, że wreszcie, w 2017 roku, Facebook maksymalnie angażuje się w działania przeciw propagandzie i hejtowi. Jeszcze w 2015 roku (wielokrotnie) odpisywał na zgłoszenia w ten sposób: „Sprawdziliśmy zgłoszoną przeZ Ciebie stronę i stwierdziliśmy, że nie narusza ona standardów społeczności Facebooka”. Rzecz w tym, że zgłoszenia tyczyły się np. szkalowania chłopca, który popełnił samobójstwo; dotyczyły strony „Dominik – dobrze, że zdechł„. Takie przypadki można było mnożyć. W końcu ktoś mocno powiedział: STOP.

Flagowanie. Sposób Facebooka skuteczny?

Ja bym poszedł krok dalej…

Uzupełniłbym ten system o oznaczanie profili ludzi, którzy celowo rozpowszechniają treści fake. Dotychczas w Social Media mamy tylko konta „zweryfikowane”, co sprawia, że domyślenie pojawiające się na nich treści uznajemy za sprawdzone i wiarygodne. Dobrym pomysłem byłoby oznaczanie podobnym stempelkiem – np. czerwonym wykrzyknikiem i napisem na belce:

„UŻYTKOWNIK ROZPOWSZECHNIA NIEPRAWDZIWE INFORMACJE”

- profili ludzi, którzy trollują. Taki napis widniałby np. 30 dni na profilu użytkownika – ZAMIAST BLOKADY. User cały czas mógłby korzystać z Fejsa, ale z „tatuażem” na czole. To wg mnie doskonała przestroga dla innych.

Piętnowanie takich zachowań może skutkować powolnym eliminowaniem ze społeczeństwa online. Akurat Facebook wymaga imienia i nazwiska do korzystania z niego. Wątpię, by osoba napiętnowana odważyłaby się podobnie rozpowszechniać fałszywe informacje. A jeżeli nadal będzie to robiła, to zaklasyfikowana, jako niewiarygodna nie powinna wyrządzić nikomu krzywdy, bo tych „rewelacji” nie potraktuje poważnie.

Tam, gdzie zawodzi ludzka przyzwoitość powinien wejść do gry system. Trolle i propagandyści nie znają litości, więc dlaczego ktoś miałby ich traktować ulgowo? Gdy publikowałem tę propozycję w Social Media spodziewałem się komentarzy sugerujących mi cyfrowy holokaust. Tyle, że kara – w przypadku wymierzenia jej manipulantowi – nie jest bezzasadna. A konsekwencje wirtualnych post-praw mogą mieć w rzeczywistości katastrofalne skutki.

Co myślicie o w/w koncepcji? Czekam na komentarze.

W 2017 wiemy jedno – bierność administratorów mobilizuje hejterów do działania.

Mikołaj

PS post-prawda to ładniej ujęte określenie „gówno prawdy”.

2 comments

  1. ~Justyna · Luty 10

    Ciekawe rozwiązanie, zwłaszcza w kontekście tego, co czyni nasz wschodni sąsiad w aspekcie dezinformacji. Tysiące trollli, całych stron internetowych i fanpejdży – może Facebookowi uda się wyczyścić własne podwórko i zniwelować straty Zachodu w wojnie hybrydowej, o której pisałam szerzej już w zeszłe wakacje: http://publicrelations.pl/rola-social-mediow-w-wojnie-hybrydowej/

  2. ~Jotka · Luty 10

    Uważam, że to dobre rozwiązanie. Sama widzę jak ludzie bezmyślnie powtarzają półprawdy i kłamstwa bez weryfikacji. Poza tym są osoby, które odpłatnie rozpowszechniały takie post prawdy. Pan Szefernaker coś o tym wie.