Polska to prawie 40 milionowy kraj. 
Wczoraj przed gmachami Sejmu i Sądu Najwyższego protestowała garstka osób. Być może na kadrach widać mnóstwo ludzi, może nawet tysiące, ale w skali 40 milionowego państwa to promil.

Demonstranci swoje działania reklamują hasłem #ObronimySądy, a ja już Wam powiem – niczego nie obronicie. PiS co najwyżej nieco złagodzi swój pomysł, co i tak miał w planach już na starcie. To stara i cwana taktyka. Chodzi o to, by pojechać z koksem na max, bo a nuż się uda i coś mocnego przejdzie bez echa. A jeżeli zrobi się szum medialno-społeczny, to PiS wraca do planu B – i tak forsuje swoje, ale daje opozycji i jej fanom iluzoryczne wrażenie, że cokolwiek ugrali, a do swoich fanów wysyła mocny impuls i zyskuje kredyt zaufania. PiS na tle Europy to polityczni i taktyczni geniusze. Paradoksalnie na rękę jest im panujące w społeczeństwie przekonanie, że wszystkim steruje mściwy starzec. Dzięki temu nie obrywa się innym (jak w PO) i starzec bierze wszystko na siebie, a inni knują w ciszy – bez cienia podejrzeń na nich.

Nie przepadam za PiS, ale jedno im trzeba przyznać – owinęli sobie Polaków wokół palca. Myślę, że nawet taki Putin obserwuje to z zazdrością.

Zacytuję Wam tweeta mojego autorytetu w kwestii komunikacji – Mariusza Zagórskiego:

Dopóki nie ma silnego przywódcy, protesty rozładowują napięcie, czyli działają na korzyść PiS. Ryzykowna taktyka, ale jak się lubi rodeo…

Istota w matematyce. Jak napisałem wyżej – w Polsce żyje prawie 40 mln obywateli. Na demonstracjach organizowanych przez Opozycję spotkamy kilka tysięcy osób. To kropla w morzu zmiany. Póki co, to morze wcale nie wpłynęło do oceanu „dobrej zmiany”. Pan Mariusz ma absolutną rację, że protesty działają na korzyść PiS, bo obóz rządzący kontroluje drugi – wielki obóz: media publiczne, które zasięgiem obejmują całą Polskę.

W tych mediach (TVP, Polskie Radio) pokojowo demonstrujący przeciw PiS w skandaliczny sposób są przedstawiani, jako: puczyści, zadymiarze, barbarzyńcy (to wszystko cytaty…) – elektorat PiS (głównie wsie i mniejsze miasta) nie lubi przegrzewać zwojów nadmiernym myśleniem, więc takie zwroty bezpośrednie – choć nieprawdziwe – lokują się w szufladce umysłowej zwanej „taki jest świat”.

Szokiem dla wielu będzie to, co teraz napiszę, ale wg mnie sensownym rozwiązaniem jest POWSTRZYMANIE SIĘ OD PROTESTÓW – do najbliższych wyborów. PiS i tak ma zawsze opracowany plan B, który i tak zakłada przeforsowanie tego, co chce. Protesty jedynie redukują apetyt PiS, ale nie sprawią, że ten nie będzie chciał iść po więcej. Opozycja i jej zwolennicy powinni wstrzymać się, opracować plan i strategię oraz uderzyć przed samymi wyborami, by „pamięć marketingowa” elektoratu nie zawiodła. Na ten moment trochę żal mi protestujących – marnują energię w imię Opozycji, która po raz kolejny udaje, że jest razem przeciw PiS, by za chwilę wystawić wszystkich i robić show medialne. (Kolejny raz) Słabym punktem Opozycji jest brak strategii. A PiS strategię ma, bo jego naczelnym strategiem jest Jarosław Kaczyński.

PiS jest pasożytem na demokracji. Czerpie energię z wysysania jej z demonstrujących – zrozumcie to wreszcie. Poczekajcie cierpliwie do okresu przedwyborczego i wtedy działajcie, przeprowadźcie zmasowany atak marketingowy, by perswadować ludziom, że dzieje się źle. Pokonać PiS możecie tylko sprytem. Zawsze spryt i taktyka > ilość. Polska to nie kraj, jak Rumunia czy Turcja, by liczyć na to, że pół miliona ludzi wyjdzie na ulice, by zaprotestować przeciw władzy.

 

Mikołaj Nowak