Na czym polega „myślenie tunelowe” w Social Media? To postrzeganie Facebooka, jako ich całość. Choć mijają lata, to dla niektórych nadal tylko ten serwis jest jedyną platformą  komunikacji. Także w świecie marketingu. 

FB przestaje być „cool brandem” – dlatego inwestuje w rozwój innych marek, np. Instagramu.

Ważne, by uświadomić sobie, że Facebook to dziś tradycyjny serwis społecznościowy na dynamicznym rynku. Uproszczając: jest wielkim, ale pustym stadionem, gigantyczną przestrzenią, do której wpuszczono masy. Ludzie muszą być stymulowani (!), by ich obecność gdziekolwiek miała sens. Sama egzystencja dla egzystencji - to jak sztuka dla sztuki. Dlatego tak ważne jest, by dostarczyć ludziom bajery i gadżety, angażować ich, bo konsumpcyjne społeczeństwo nasiąkło pragnieniem nowości. Dziś mało kto potrafi ot tak rozmawiać godzinami z przyjacielem – wprost, ale gdy do tego dialogu dojdzie smartfon, pokazywanie zdjęć, wspólna gra i w ogóle rozrywka – całość nabiera większego sensu. Prawda?

Era nowych bodźców i doznań, czyli „Social Media 2.0″ – in progress…
Świat Social Media odmienił Snapchat. Dotychczas interfejsy platform społecznościowych były czytelne i intuicyjne – to warunek. Twórcy Snapa poszli pod prąd; stworzyli komunikator, który z pozoru odrzuca poziomem skomplikowania i pokazali, że myśląc inaczej można odnieść gigantyczny sukces.
Zatem, jaki jest Snapchat? Ten twór nie jest już wielką, ale wypełnioną powietrzem halą, stadionem, parkiem. To miejsce, w którym co rusz znajdziemy jakieś atrakcje:

  • filtry,
  • wirtualne kolorowanki,
  • ciekawe efekty wizualne,
  • mnóstwo możliwości UROZMAICAJĄCYCH użytkownikowi czas.

Na pustej przestrzeni można jedynie nudzić się albo odpoczywać.
Jednak, gdy jest ona zaaranżowana przez liczne atrakcje – zmienia się nasz sposób patrzenia na miejsce. Chociażby dlatego miasta inwestują w siłownie miejskie, ścieżki rowerowe i biegowe oraz stawiają na rekreację. Ludzie tego potrzebują. Gdy widzą możliwości – korzystają z nich. Zgadzam się jednak, że niektóre rozrywki dostępne na Snapie są infantylne i użytkownicy z nakładką mordki psa mogą być odebrani różnie. Infantylnie? Czemu nie… Fenomen Snapchata pokazuje, że i na taką odmianę ludzie czekali.

Cofnijmy się jednak o kilka lat: Facebook stawia na rozwój swojej platformy foto namawiając do wgrywania setek zdjęć: z ulicy, wakacji, zewsząd. Nawet kilka razy dziennie pojawiały się komunikaty: „Mikołaj, pokaż znajomym co teraz robisz, jak wyglądasz, gdzie jesteś” – itd.
Wtem pojawia się Instagram, który mówi: do nas też możecie wgrywać setki zdjęć zewsząd, ale dodatkowo możecie dodać im życie dzięki kilku fajnym filtrom. Co ważne, zdjęcia te będą leciutkie, więc możecie ich wgrywać jeszcze więcej! Daliśmy Wam możliwości – korzystajcie.

Efekt? Szał. Niemal błyskawiczny ruch społeczny, później migiem zdobyty świat gwiazd, w końcu oferta od Facebooka, który – to ważne, byśmy sobie to uświadomili – mocny jest dziś tylko w TRADYCYJNYM Social Networkingu. A to już stanowczo za mało.

Ludzie potrzebują dostarczanych atrakcji, gadżetów i urozmaiceń. Skoro i tak godzinami, a nawet całymi dniami, „przesiadują” w Social Mediach to chcą, by ten czas nie był nudą, a ciekawie spędzonymi chwilami, zabawą, czymś niespotykanym wcześniej. Jeszcze, gdy można połączyć to wszystko ze znajomymi, to mamy przepis na sukces. Snapchat wydobył z ludzi pokłady kreatywności. Nie wiem jak u Was, ale ja zauważyłem, że nawet najbardziej ścisłe umysły bawiły się świetnie malując, dodając efekty i puszczając to w świat. To było niesamowite – dla mnie wcześniej niespotykane i całkowicie nowe doświadczenie oraz obserwacja społeczna.
Oczywiście FB jest dziś nawet nie największym stadionem, nie gigantycznym – ale pustym w atrakcje – parkiem, nie miastem, nie państwem. Jest całym kontynentem na mapie świata Social Media. Tyle, że ludziom w innych „państwach” ciekawiej „się żyje”, czyt. spędza czas. Tradycyjna formuła Social Networkingu wypala się – ludzie chcą paliwa w postaci atrakcji, które nieprzerwanie dostarcza im się za pomocą stymulujących wyobraźnię ficzerów. Nie chcemy już odnajdywać znajomych i kolekcjonować ich w katalogach; mamy to już dawno za sobą. Teraz chcemy lepiej zaprezentować się tym znajomym, bo wiemy, że oni stale nas obserwują.

O co chodzi i na czym będą bazować „Social Media 2.0″?
Chodzi o emocje i wrażenia w połączeniu z rzeczywistością (!) i nutą mediów tradycyjnych: TV oraz wydawców. Social Media, same w sobie, są już płaskie. Potrzeba im formy i wyrazu. Kształtu.

Ciekawostka: tutaj już będzie mniej optymistycznie, bo nieudany projekt społecznościowy Solaris Gate pokazał, że gdy przebajeruje się koncepcję, to skazuje się startup na niepowodzenie. Ale kto dziś pamięta Solaris Gate i jego rynkowe USP w postaci wysyłania swojego DNA? ;)

Chodzi także o informację, bo zawartość merytoryczną do „Social Media 2.0″ dostarczą wydawcy i specjalnie skrojone na ich miarę możliwości w portalach społecznościowych. Świat zmęczony jest przygniatającymi ilościami informacji bezwartościowych – od użytkowników.  Doskonale wiemy, że informacja zmyślona oraz chaotyczna potrafi być groźna. Jednocześnie na globie jest coraz bardziej niebezpiecznie, więc ludzie potrzebują sprawdzonych i rzetelnych danych o zagrożeniach, terroryzmie i konfliktach zbrojnych. Skoro ludzie stale są w Social Media, to właśnie w nich potrzebują informacji. Zmienia się filozofia współtworzenia mediów społecznościowych. Kwintesencją nowej odsłony będą emocje, zabawa i rzetelne informacje. To wszystko można połączyć. Samo „bycie” i podglądanie znajomych to za mało. Ludzie wyszli sprzed komputerów, a Social Media mają dziś w smartfonach. To z nich najczęściej są informowani o wydarzeniach w kraju i na świecie. TV staje się second screenem.

SM2.0

Reasumując, nowa era Social Media to:

  • wielowymiarowe emocje (SOCIAL MEDIA + TELEVISION)
  • cenne, rzetelne i zweryfikowane informacje (PUBLISHERS)
  • lepsza współpraca z wydawcami, dla których dziś nowe media to codzienność
  • ficzery i narzędzia uwalniające kreatywność, lepsza autoprezentacja jednostki
  • Augmented Reality, mocniejsze doznania, silniejsza symbioza z technologią

Nadchodzi nowa epoka Social Mediów. Tak to widzę. Chyba podobnie widzi to FB skoro postanowił sklonować Snapa i wywołać tym kontrowersje, jakie towarzyszyły kopii zwanej „owcą Dolly”.
Snapchat postawił na wydawców uruchamiając Discover. Facebook także udostępnił platformę dla nich nazwaną Instant Articles. Twitter ponoć pracuje nad podobną ofertą. Jednocześnie wszyscy w/w zgodnie wprowadzili niegdyś uważane za infantylne ikonki Emoji.

Co myślicie o moim poglądzie?
Może nie będą one nazywać się technicznie „Social Media 2.0″, ale jedno jest pewne – nadchodzi zmiana i niebawem wszyscy ja odczujemy, bo – zgodnie z naczelną filozofią Social Media, czyli UGC – wszyscy ją kreujemy.

 

Mikołaj Nowak