Szokujące zjawisko „yolocaust”, czyli jak młodzi ignorują pamięć o ofiarach Holokaustu i II wojny światowej

YOLO – akronim od angielskiego zwrotu You Only Live Once oznaczającego żyje się tylko raz.

W slangu internetowym ‚YOLO’ używane jest do oznaczania / opisywania szalonych, brawurowych zdarzeń. Akronim przeniknął do rzeczywistości, jako „filozofia YOLO”, czyli styl życia pozbawiony ram, szablonów i kontroli. Często również pozbawiony zasad i szacunku, co ma wyróżniać jednostkę na tle ogółu…

Lipiec 2016. Fenomen aplikacji Pokemon GO
Pokemon emitujący trujące gazy znaleziony w Muzeum Holokaustu.
Minionego lata świat oszalał na punkcie aplikacji Pokemon GO, która – bazując na technologii Augmented Reality – pozwalała na łapanie stworków wszędzie tam, gdzie użytkownik ma dostęp do sieci. Istoty pojawiają się nagle, gdy włączysz aplikację i zaczniesz się przemieszczać. Pokemony to fikcyjne stworzenia używane w grze do obrony i ataku. Dzięki temu ewoluują, co napędza machinę i motywuje graczy do działania. (Takie tamagotchi 20 lat później – tyle, że w Twoim smartfonie) Stworki posiadają różne rodzaje ataku, np. trucie gazem. Szybko okazało się, że rozrywka nie zna granic i wybuchł skandal. Doszło do niego tuż po tym, jak jeden z graczy Pokemon GO pochwalił się w sieci zrzutem ekranu prezentującym złapanego Pokemona, którego naczelnym atrybutem jest… uśmiercanie gazem. W sumie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że polowanie urządził sobie na terenie Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie.

Światowe media rozpoczęły dyskusję o ludziach mających za nic historię, ignorujących zdarzenia, które bezpowrotnie zmieniły świat i w wyniku masowych zbrodni odebrały życie przodkom. Wszyscy, którym brakowało takiej debaty cieszyli się… Tydzień. Mniej więcej po tym czasie echa dyskusji umilkły, a firma odpowiedzialna za Pokemon Go (Niantic) poinformowała, że stworki nie będą pojawiać się na terenach dotkniętych masowymi zbrodniami i uświęconymi krwią. Rzeczy w tym, że np. dla mnie problemem nie jest to, że tam się pojawiają. Realny problem to fakt, że ludzie mają ochotę – np. w Muzeum Holokaustu – włączyć aplikację rozrywkową, by zacząć grać…

Pokemon trujący gazem z Muzeum Holokaustu

Obraz mówi więcej, niż 1000 słów. To zdjęcie wywołało globalny skandal. 

Ignorancja historyczna – problem masowy
„Filozofia YOLO”, dobrobyt i powszechny dostęp do cyfrowej rozrywki pozbawiają ludzi empatii. Żyjemy w erze cyfrowych zombie, którym umyka rzeczywistość, bo wgapieni w smartfony po prostu nie zauważają jej. Rozejrzyj się dookoła: na ulicy, w autobusie, w centrum handlowym – zobaczysz ludzi goniących Bóg wie za czym. Wiecznie spóźnionych, ze smartfonem w dłoni. Wiecznie online, wiecznie w gotowości. Oni zaczynają dzień od przejrzenia treści na Facebooku i tak samo go kończą.

Nie liczy się to, by przeżyć, ale by uchwycić. Tyle, że cyfrowe pamiątki łatwo usunąć – chociażby omyłkowo. A prawdziwych wspomnień, myśli i przeżyć nie odbierze Ci nikt.

Recepta? Terapia Szokowa. Projekt: yolocaust.de
Wnioski z dyskusji okazują się niewystarczające i działają krótkotrwale. Jest jednak coś, czego nie zapomnisz na długo, co skłoni Cię do myślenia i otworzy umysł. To kontrowersyjny projekt YOLOCAUST.

Jego autor Shahak Shapira zebrał radosne selfie zrobione na terenie obozów zagłady i wkomponował je w archiwalne zdjęcia prezentujące śmierć. W pierwszej kolejności ogarnął mnie szok. Myśli zwolniły bieg, zapanowała konsternacja. Chwilę później myśli przyśpieszyły i nieznośnie przeszywały umysł coraz szybciej w tempo przewijania strony. Zawartość nie jest obszerna, ale jest niesamowicie wymowna. Wielu może otrzeźwić, więc polecam Wam ją rozpowszechniać. Jeżeli edukacja zawodzi; jeżeli „filozofia YOLO” idzie właśnie w tym kierunku, to każda inicjatywa, która może naprowadzić ludzi na właściwy tor jest niezwykle cenna. Współczesny YOLOCAUST to nic innego, jak masowa zagłada empatii.

Zobacz YOLOCAUST.de

YOLOCAUST2

Mikołaj Nowak

0 comments